Polonia Warszawa rozbiła Koronę Ostrołęka aż 8:0

Powkie
Polonia Warszawa rozbiła Koronę Ostrołęka 8:0
Polonia Warszawa rozbiła Koronę Ostrołęka 8:0 x-news
Tak naprawdę nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że Polonia może tego meczu nie wygrać. Jednak jeszcze w jego przerwie mało kto marzył o tak wysokim rezultacie. Tuż po końcowym gwizdku zawodnicy i sztab szkoleniowy zaśpiewali wspólnie z kibicami "lidera mamy do końca go nie oddamy". Czy tak będzie?

Póki co wszystko wskazuje na to, że sen Piotra Dziewickiego i Emila Kota sukcesywnie się spełnia.

Jak majówka to na całego! Chyba nie ma już na świecie problemu, który mógłby w jakiś sposób zaskoczyć kibiców Polonii Warszawa. Kiedy na Konwiktorskiej 6 ogłoszono, że mecz zacznie się z godzinnym opóźnieniem, nikt nie był specjalnie zaskoczony. Powodem takiej sytuacji był korek, na który w drodze do Warszawy natknęli się piłkarze Korony Ostrołęka. Czas oczekiwania na pierwszy gwizdek z pewnością umiliła lektura premierowego wydania magazynu "Czarne Koszule". No właśnie, skoro jesteśmy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, to zatrzymajmy się na chwilę i zadajmy pytanie naszym czytelnikom. Jak myślicie, ile klubów w Polsce może pochwalić się swoim własnym, wydawanym na papierze czasopismem? I ile jest w tym gronie zespołów z IV ligi?

Wróćmy na boisko. To, co działo się na murawie obserwowało z wysokości trybun około 2000 osób. Ci ludzie przyszli zobaczyć jak "Czarne Koszule" odskakują Bugowi Wyszków na 3 punkty. Nawet po 4 godzinnej obsuwie... . Widać było, że drużyna "Dziewika" i Kota czuje tą presję i do momentu pierwszej bramki ten mecz oglądało się niezwykle ciężko. Cytując klasyka "już w pierwszej minucie meczu piłkarze Korony Ostrołęka otworzyli przed piłkarzami Polonii drzwi do swojego domu, zapraszając ich na kawę. Duma Stolicy szybko minęła przedpokój, jednak dom ich oponentów okazał się istnym labiryntem. Zawodnicy w żółtych strojach umieścili w zasiekach swojego zamku coś, co wiązało polonistom nogi. Lecz taktyka gości okazała się być zwyczajnym domkiem z kart. Kiedy w ostatniej akcji pierwszej połowy drogę do bramki znalazł Adrian Ligenza wiadomo było, że maszyna skonstruowana przez Sztab Szkoleniowy Polonii Warszawa ruszyła "pełną parą".

Na drugą połowę piłkarze Polonii wyszli zdecydowanie bardziej wyluzowani. Wiedzieli, że jedynym pomysłem Korony na grę była walka o bezbramkowy remis. Goście nie przywieźli do Warszawy żadnego planu na konstruowanie akcji ofensywnych. Kolejne dwa gole dla Polonii padły jeden po drugim. Najpierw błąd defensywy wykorzystał Marcin Kruczyk, a od razu po wznowieniu gry przez rywali piłkę w środku pola przechwycił Mateusz Gliński, który pokonał bramkarza strzałem zza połowy boiska. Swoją drogą, gdyby przyznać za ten mecz nagrodę publiczności, pewniakiem do zwycięstwa byłby golkiper z Ostrołęki.

Następnych bramek już nie opiszę. Przyznam się szczerze, że ich nie pamiętam. Wpadały jedna po drugiej. Już wiem jak kilka lat temu czuli się kibice Pogoni Nowej Szczecin, czy Lechii Gdańsk. Polonia odniosła najwyższe zwycięstwo w tym sezonie, hat trickiem popisał się Marcin Kruczyk, a piłkarze Korony Ostrołęka zostali pożegnani brawami. Fajnie patrzy się na ludzi, którzy uprawiają swój zawód z taką pasją jak trenerzy Piotr Dziewicki i Emil Kot. Widziałem Polonię pierwszy raz od kilku miesięcy i mogę obiektywnie przyznać, że - pomimo codziennych problemów - zespół zrobił duży postęp. Wychodząc na przerwę pomyślałem sobie, że skoro Ligenza strzelił gola do szatni, to od początku drugiej połowy "Czarne Koszule" pokażą zupełnie inne oblicze. Ale żeby aż 8:0...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gol24.pl Gol 24